Zbyt krótka noc sprawiła, że rano budzik nie miał ze mną najmniejszych szans. W biegu, w pobliskim kiosku w którym zwykle kupuję prasę, złapałam kilka gazet i na szczęście do pracy zdążyłam na czas. No może prawie na czas:). Kawa i prasówka to chyba dobry początek...